Przeprowadzka na wordpress.com

Serwer, na którym wegetował ten blog, niedługo zostanie zlikwidowany, w związku z czym powrócił nieśmiertelny problem hostingu. W moim przypadku ten problem jest o tyle istotny, że jak każdy domorosły koder chciałbym od czasu do czasu opublikować jakiegoś webowego toola, najlepiej w ciekawej technologii. I tu leży pies pogrzebany - w Polsce “ciekawych technologii” hostuje się niewiele… O ile można jeszcze znaleźć ASP.NET (choć niekoniecznie z najnowszymi dodatkami) to już na Ruby czy Pythona prawie nie ma szans. Zresztą globalnie też trudno znaleźć coś kompletnego. Ręce dodatkowo wiąże mi kwestia mojego bloga, obecnie działającego na PHP-owym WordPressie. Po krótkich poszukiwaniach znalazłem dość zadowalające rozwiązanie - bloga będę hostował prawie za darmo na wordpress.com, a o prawdziwym hostingu na web appy jeszcze pomyślę, w każdym razie będę mógł bez obaw wybrać coś bez obsługi PHP :-D.

Jedyny problem z blogiem to adres - dotychczas blog był w podkatalogu domeny ekus.net, co przy wyodrębnionym hoście byłoby trudne do kontynuowania. Ostatecznie postanowiłem zmienić adres bloga z http://ekus.net/blog/ na htp://blog.ekus.net/ - oczywiście będę jeszcze musiał na starym adresie postawić przekierowanie wszystkich 20+ archiwalnych wpisów ;-)
Nowy engine routingu powstający przy okazji wprowadzenia ASP.NET MVC powinien gładko załatwić sprawę.

Aha, wordpress.com co prawda hostuje bloga za darmo, ale tylko pod adresem user.wordpress.com. Aby użyć własnej domeny, trzeba zapłacić 10$ na rok, czyli IMHO bardzo rozsądnie, biorąc pod uwagę renomę serwera i odporność na efekt slashdota czy innego digga (oczywiście to dla mnie kluczowe kryterium ;-) ).

Póki co skopiowałem dane ze starego serwera i może ustawię tymczasowe przekierowanie w PHP. A zyskawszy trochę na czasie pomyślę o nowym hostingu.

P.S. maila i trochę innych śmieci hostuję od dawna na googlu (google apps), w ramach własnej domeny. Gorąco polecam, choć niestety google nie traktuje hostowanych tak kont zbyt poważnie i do większości jego tooli i tak należy mieć dodatkowo konto na gmailu. Ostatecznie przekierowuję swoją pocztę na konto @gmail.com, a mail.ekus.net używam m.in. do zakładania jednorazowych aliasów do rejestracji w różnych serwisach.

Add comment 2008-04-09

Zapachy Raleigh

Mmmmm… Raleigh. Po raz kolejny jestem na delegacji w stolicy Północnej Karoliny i po raz kolejny zaparło mi dech po wyjściu z lotniska. Nie wiem czy to sprawa wysuszającego nos powietrza w samolocie, ale o ile w Chicago zwykle uderza mnie fala ciężkiego, gorącego powietrza, tak tutaj zawsze czuję się jakby mój nos obudził się po dłuuugiej hibernacji.

Młyn w okolicach Raleigh

Zaczyna się od przesyconego wilgocią zapachu lasu, igliwia i liści. Czyste, zdrowe powietrze. Staję na parkingu i łapczywie nadrabiam zaległości z zadymionego Krakowa. Samochód z wypożyczalni też uderza zapachem …nowości, ma dopiero 170 mil na liczniku. Po chwili ponownie zapach lasu na hotelowym parkingu i wyperfumowany środkami czystości hall. W windzie resztki papierosowego dymu, w pokoju klimatyzacja (lub ogrzewanie, też dmuchane) z odświeżaczem.

Przez pierwsze kilka dni po przyjeździe wszystkie te zapachy są bardzo intensywne, atakują na każdym kroku, licytują się, przebijają jedne przez drugie. Trawa, drzewa, zarośla przy drodze, wilgotny beton na piętrowym parkingu i schodach pożarowych w hotelu, krochmal w hotelowej pralni, woń gliniastej ziemi, deszczu, benzyny… i dyskretny, uspokajający zapach wielkich sklepów, wzmocniony jednostajnym szumem lodówek. “Polskie” Carrefoury czy Tesco niestety dawno ten klimat straciły, wymieniły na trąbione przez głośniki reklamy Neostrady i Pedigree Pal (i choć regały z psim żarciem jako nieliczne czuć z daleka, trudno to uznać za zachętę).

Z czasem nos się przyzwyczaja i człowiek nie zwraca już na to uwagi. Większość zapachów powszednieje, ale jeden za każdym razem uderza mnie na nowo. Zwłaszcza rano, po wyjściu z budynku, niezmiennie czuję zapach najbardziej tutaj powszechny, ten sam co na początku: leśnego powietrza.

Uwielbiam Raleigh.

Add comment 2008-02-15

Wiedźmin (PC) - rasowy, kultowy RPG

Każdy szanujący się, długo oczekiwany i rewolucyjny erpeg na PC musi spełniać jeden warunek: być potwornie zabugowany, przynajmniej przez pierwsze kilka miesięcy. Zainstalowałem dzisiaj tuż-przed-premierowo zdobytego witchera (niestety obyło się bez kolejki fanboy’ów pod empikiem, może następnym razem zrobią premierę w piątkową noc) i muszę przyznać że CD Projekt RED idealnie wpisał się w tradycję Bioware i Bethesdy.

Piękne intro… rozpocznij nową grę… loading… i pierwszy śliczny zwis (i komunikat że pamięć wirtualna się kończy… przy 2GB fizycznej?).

Na szczęście przy autouruchamianiu DVD jest opcja “ściągnij najnowszego patcha” - 109 MB później gra śmiga aż miło, choć początkowo ze sporadyczną czkawką (1280×1024, wszystko max, na GeForce 8600GT). Po zmniejszeniu filtrowania z 16x (WTF?) na 2x jest OK :-]

Geralt rządzi. Strzyga rządzi. Kaer Morhen rządzi. Postacie rządzą. System walki - na pierwszy rzut oka - rządzi. Grafika sama w sobie “tylko” bardzo dobra (do rządzenia na miarę Gears of War czy UT3 jej niestety trochę brakuje).

Na szczęście klimat i fabuła wszystko przebijają. Sapkowski może spać spokojnie.

Zakup ostatecznie bardzo udany, w komplecie (zestaw nie-kolekcjonerski) CD Audio z muzyką Skorpika, DVD z filmami Bagińskiego itp itd…

Aha, skrinszota niestety dzisiaj nie będzie bo pod koniec pierwszej misji (która rządzi) ponowny zwis.

Add comment 2007-10-26

Pracowity dzień z Subversion i PowerShellem

Ostatnio zainstalowałem lokalne repozytorium Subversion i wczekinowałem solucję nad którą ostatnio pracuję. Niestety, okazało się, że oprócz wartościowych plików VB/C# znalazły się tam śmieci typu bin/*.* (głównie dll-ki). Szybko naprawiłem błąd i zacząłem od nowa, tym razem ustawiając w TortoiseSvn ignorowanie plików dll. Wszystko było OK do czasu, aż zacząłem pracować z kodem - okazało się, że warto byłoby wyrzucić z repozytorium także katalogi obj/Debug/ - oprócz dll-ek znajdują się tam np. pliki .projdata, które Visual Studio chce lockować, co nie bardzo podoba się żółwikowi (Tortoise).

Niestety, w międzyczasie mam wprowadzone sporo zmian i nie chcę tworzyć repozytorium od nowa (w końcu po coś ono istnieje ;-)

Aby repozytorium było bez skazy, zacząłem mozolnie usuwać z niego niechciane foldery i pliki. Niestety, obecna solucja zawiera około 50 takich zestawów w poszczególnych podprojektach. Zamiast poświęcić pół godziny na wyszukiwanie i usuwanie tych śmieci, postanowiłem zaprząc do pracy…

PowerShell.

Czytałem swego czasu o projekcie nowego shella (command line’a) Microsoftu, pierwotnie nazywanego Monad. Przemianowany na PowerShell i wydany oficjalnie pod koniec 2006 coraz częściej przewija się na blogach i webcastach. Jest podobny do powłok *niksowych, duży nacisk położono w nim na przekazywanie wyników jednego polecenia do następnego (piping), przy czym ma jedną bardzo istotną zaletę - zamiast stringów przekazuje obiekty. To się wiąże z kolejną zaletą: działa na .necie i w pełni korzysta z jego dobrodziejstw.

W rezultacie dostajemy nowoczesny sposób dostępu do bardzo różnych struktur danych (system plików, rejestr, otoczenie sieciowe, różnorakie API programów…). Microsoft zobowiązał się publikować wszystkie nowe narzędzie administracyjne w formie nakładek GUI na właśnie skrypty i klasy (tzw. cmdlety)PowerShella. Tak właśnie wygląda panel administracyjny najnowszego MS Exchange Servera.

Kilka przykładów z wikipedii:

  • Stop all processes that begin with the letter “p”:
 PS> get-process p* | stop-process
  • Find the processes that use more than 1000 MB of memory and kill them:
 PS> get-process | where { $_.WS -gt 1000MB } | stop-process
  • Calculate the number of bytes in the files in a directory:
 PS> get-childitem | measure-object -property length -sum

Get-ChildItem .\ -include bin,obj -Recurse | foreach ($_) { remove-item $_.fullname -Force -Recurse }

O ile dobrze rozumiem (dopiero zaczynam się tym bawić), to teoretycznie używając składni z ostatniego przykładu i podając inne dane wejściowe, możemy np. usunąć wszystkie klucze rejestru lub np. userów z grupy. Raj dla adminów/skrypciarzy/hackerów :-)

Wracając do mojego Subversiona…

Po kilku godzinach :-D udało mi się usiągnąć cel. Znajduję wszystkie niechciane katalogi na dysku i na ich podstawie uzyskuję bliźniaczą listę takich katalogów, tyle że w Subversion. Pozostało tylko wykasować je z repozytorium, co uczyniłem z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Co prawda w tym przypadku to była armata na muchy, ale za to mam zainstalowanego PowerShella, napisane pierwsze skrypty w nowym środowisku z użyciem pajpingu i iterowania, poustawiane kilka rzeczy w systemie na przyszłość no i …czyste repozytorium :-]

Get-ChildItem Src\ -include bin,obj -Recurse | foreach { 
 $fullPath = $_.FullName.Replace("\","/")
 $srcPath = (get-location).Path.Replace("\","/")
 $repoPath = "file:///c:/Repo/NexTra"
 $fullPath = $fullPath.Replace("$srcPath","$repoPath")
 svn delete --message "AutoDelete" --force --non-interactive "$fullPath"
} 

Add comment 2007-09-04

Stare, dobre gry

Sukces Wii (sprzedaje się lepiej niż Xbox 360 i PS3 razem wzięte) pokazuje, że nie samą grafiką i gigahercami człowiek żyje. Ostatnio, po wielu latach, odmłodziłem swojego PeCeta, mając cichą nadzieję na odrobienie zaległości w graniu (Xbox jest fajny, ale to jednak coś innego).

Niestety, okazuje się, że zbyt wiele tych zaległości nie ma - dobre gry istniały już dawno, a nowe… Half Life 2, choć ładny, rozczarował mnie niewiele mniej od pierwszej części. STALKER, choć trzymający klimat książki, nie zachwycił “rewolucyjną grafiką”, a Far Cry przypadł mi co prawda do gustu, ale ponoć szybko się nudzi. Dołączony do karty graficznej Supreme Commander pogrzebał moje nadzieje do reszty.

Tak więc pora na powrót do naprawdę starych, sprawdzonych przebojów - Starcrafta, Diablo, Baldur’s Gate… Ostatnio po pracy grywamy w biurze właśnie w nieśmiertelnego Starcrafta, chodzi nawet pod Virtual PC :-)

starcraft3.PNG monkey_island1.png

Ponadto szukam ostatnio czasu by zainstalować na Pocket PC stare przygodówki Lucas Arts, które swego czasu przegapiłem - Secret of Monkey Island, Beneath a Steel Sky…

Ale nie wszystko złoto, co się starzeje - swego czasu nie zachwycił mnie kultowy Another World (pechowo uprzedził go u mnie jego sequel - Flashback); ostatnio zagrałem w jubileuszowy remake AW i zmęczyłem go do końca głównie z “kronikarskiego obowiązku”. Choć na szczęście nie tylko.

Marzy mi się wskrzeszenie tych starych, pięknych kolorowych gierek na Pocket PC czy innej PSP.. Oprócz Flashbacka koniecznie Chaos Engine (ostatnio wyszło na komórki Java :-), Syndicate, Gobliiiiiiins…

Na szczęście zawsze pozostaje nieśmiertelny Pasjans - zarówno pod Windows jak i Pocket PC :-D

Add comment 2007-08-02

Jak unikalny jest GUID?

Bardzo interesujący artykulik o GUIDach, czyli “z baardzo dużym prawdopodobieństwiem unikalnych” 16-bajtowych liczbach.
Podane wielkości dotyczą także numerów IPv6.

http://betterexplained.com/articles/the-quick-guide-to-guids/
“It seems we can squeeze over 600,000 GUIDs or IPv6 addresses per Earth’s square nanometer: http://tinyurl.com/2dvw4q

Przy okazji cała strona jest godna polecenia (teoria Bayesa a filtrowanie spamu, zasada Pareto, a nawet tak abstrakcyjne tematy jak.. cache’owanie stron www ;-)

Warto luknąć też na ich obliczeniowy silnik - InstaCalc (jest użyty w ilustrowaniu przykładów) - taki kalkulatoroexcelik w wersji web 2.0.

Add comment 2007-05-15

Pocket PC lepszy od telewizora

Nie oglądam telewizji. Głównie dla zasady, ale brak tunera TV w monitorze i w projektorze też mi tego nie ułatwia. Filmy oglądam zwykle na pececie, a w ciągu ostatniego roku zacząłem regularnie oglądać tzw. TV series - głównie amerykańskie seriale typu Southpark czy Friends, ale także np. świetny “teleturniej” komików - “Whose line is it, anyway?“. Przeważnie oglądamy je z Anią na projektorze w sypialni, ale czasem zasiedzę się przy komputerze i jestem parę odcinków w plecy. Możliwe że właśnie dlatego coraz częściej “nadrabiam”, oglądając odcinki na 3,5 calowym ekranie Pocket PC. W obecnym modelu mam ekran VGA, czyli 4 razy dokładniejszy niż standardowy 320×240 pikseli, i idealnie nadający się do większości DivIksów, bez konwertowania. Skopiowanie filmu z komputera zajmuje parę minut podczas śniadania, a karta SD 2GB (55 zł w apollo.pl) pomieści w razie potrzeby nawet kilka pełnometrażowych filmów (jej 4-gigowa poprzedniczka A-Data trochę się …połamała i po sklejeniu robi za pendrive’a). Te detale są według mnie bardzo istotne - gdybym miał oglądać filmy na iPodzie lub innym ćwierć-VGA wynalazku, z konwertowaniem na egzotyczne formaty, pewnie dałbym sobie spokój. W drodze do pracy tramwajem oglądam zwykle pół odcinka, następnie 8-godzinna przerwa na reklamy, a druga połowa w drodze powrotnej. Dzięki temu po pracy mogę spędzić więcej quality time z moją prawdziwą miłością. No i oczywiście z rodziną ;-).

Add comment 2007-03-17

Przeprowadzka na google

Przy okazji likwidacji/przeprowadzki Valkiriowego serwera DNS postanowiłem przenieść trochę własnych webowych rzeczy gdzie indziej. Obsługę DNS do zoneedit.com (darmowe do 5 domen), a obsługę poczty.. do gmail. Poprzestawiałem domenę ekus.net, za kilkanaście godzin powinno się uaktualnić. Czekam niecierpliwie aby zajrzeć na mail.ekus.net :-)

Add comment 2007-03-08

Windows Live Writer BETA

Ściągnąłem, zainstalowałem. Wygląda bardzo zachęcająco:

Add comment 2007-01-30

Synchronizacja

Dość często potrzebuję coś zsynchronizować pomiędzy komputerem w pracy, w domu i palmtopem. Przeważnie jest to lista zakładek w Firefoksie, jakiś plik ToDo.txt albo archiwum GG. Niestety mam z tym ciągłe trudności. Dlatego sukcesywnie przenoszę się w tryb online - gmail zamiast the bata, ten sam gmail do notatek zamiast pliku txt, del.icio.us zamiast zakładek… Wciąż jednak czegoś brakuje i to coś chcę zrobić sam. Myślę o prywatnym serwerze “drobiazgów” - kontaktów, plików, zawartości windowsowego schowka - z interfejsem web do przeglądania/edycji danych oraz z webserwisami i innymi interfejsami do peceta i pocketa. Opiszę szczegóły jak coś z tego wyjdzie.

Add comment 2007-01-30

Previous Posts


Categories

Links

Feeds